Od dłuższego czasu wśród włochowskiej społeczności coraz częściej słychać zarzuty kierowane w stronę urzędu dzielnicy Włochy w związku z niegospodarnym wydawaniem publicznych pieniędzy. Zdaniem niektórych mieszkańców koszty sporej części inwestycji są ponadprzeciętnie wysokie. Czasem nawet kilkukrotnie przewyższają ceny rynkowe! Dodatkowo również stawiane są zarzuty mówiące o nieprawidłowościach związanych z wyborem firm do realizacji poszczególnych przedsięwzięć.
Pszczoły za ponad 200 tys. zł
W ostatnim czasie grupa mieszkańców alarmowała i jako przykład niegospodarności podawała inwestycję związaną z pasieką zlokalizowaną w parku Ogrody Kosmosu. Jak się okazuje wydatki na ten średniej wielkości domek dla pszczół idą w setki tysięcy złotych!
Urząd dzielnicy Włochy tylko w tym roku przeznaczył 65 tys. zł na wykonanie projektu zagospodarowania terenu wokół pasieki, terenu o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych! Kolejne prawie 30 tys. zł za wykonanie tam niewielkiego, drewnianego ogrodzenia. Do tego dwie edycje modernizacji tej samej pasieki to dodatkowe ponad 110 tys. zł.
Łatwo jest policzyć, że kilkanaście miesięcy utrzymania niewielkiej pasieki to koszt ponad 200 tys. zł! Warto zaznaczyć, że rynkowa cena zakupu nowych uli to koszt nawet czterdzieści razy mniejszy, czyli wynoszący ok. 5 tys. zł.
Skąd więc wzięły się aż tak duże rozbieżności cenowe? Między innymi o to, za pomocą mediów społecznościowych, mieszkańcy pytali radnego Mariusza Czaplę, który od początku związany jest z tą inwestycją i kontrowersjami, jakie wokół niej panują. Dopytywany o wielkość i argumentację tych wydatków nie potrafił znaleźć uzasadnienia i w prymitywny sposób atakował wszystkie osoby, które o to pytały.
Mieszkańcy z rozgoryczeniem przyznają, że dawno nie widzieli tak wysokiego poziomu arogancji, jakie przy tej sprawie pokazał radny Czapla. Skąd wzięła się determinacja z jaką radny broni tych inwestycji? Niestety, ale to pytanie pozostaje otwarte.
Przepłacone inwestycje w dzielnicowym rejestrze umów
Po długiej przerwie do porządku obrad wrócił punkt sprawy różne. Mieszkańcy postanowili wykorzystać tę okazję do wyrażenia swojego zaniepokojenia dotyczącego wydatków urzędu. Padły mocne słowa. Doszło do tego, że wiceprzewodniczący chcąc nie dopuścić do przedstawienia niewygodnych dla urzędu faktów wyłączył mieszkańcom mikrofon!
W porządku obrad XLII Sesji Rady Dzielnicy Włochy z dnia 6 września 2022 r. pierwotnie nie znalazł się punkt sprawy różne, który umożliwia mieszkańcom zabranie głosu na dowolny, wybrany przez siebie temat. Jednak na wniosek jednego z radnych doszło do głosowania nad jego wprowadzeniem. Ku zadowoleniu przybyłych na posiedzenie gości, rada przegłosowała oddanie głosu mieszkańcom – wprowadzając sprawy różne w przedostatnim punkcie porządku obrad.
Sama sesja dotyczyła kwestii budżetowych, a konkretnie przesunięć niespożytkowanych środków na następny rok, m.in. pieniędzy na modernizację Szkoły Podstawowej nr 66. Wynikiem pracy radnych związanych z burmistrzem Jarosławem Karczem społeczność związana ze szkołą przy ul. Przepiórki została pozbawiona złudzeń na poprawę sytuacji w budynku wypełnionym po brzegi uczniami, skazanymi na dwuzmianowy system nauczania. Szczegóły zostały już opisane na portalu Włochy Info, w artykule pt. „Radni koalicji rządzącej znowu szokują! Wrześniowa sesja ciosem dla rodziców i włochowskich dzieci”.
Podczas sesji, w punkcie sprawy różne, swoje zaniepokojenie dotyczące nieprawidłowości w dzielnicowych inwestycjach postanowił przedstawić Włodzimierz Makowiecki. Społecznik, który od urodzenia związany jest z dzielnicą Włochy wymienił kilka, w jego ocenie najbardziej rażących przykładów niegospodarności z ostatnich kilku miesięcy.
Zaczął od planów budowy przedszkola przy ul. Krakowiaków. Szybkim wyliczeniem zaprezentował wszystkim, że na samym etapie planowania można było zaoszczędzić kilkadziesiąt tysięcy złotych. Następnie zwrócił uwagę na dzielnicowy rejestr umów.
Stwierdził, że można znaleźć tam przynajmniej kilkanaście przykładów na niegospodarne wydanie publicznych pieniędzy. Pierwszym wymienionym była drobna naprawa chodnika zrealizowana na prośbę jednej z mieszkanek z ul. 1-go Sierpnia. Za wymianę trzech płytek, urząd zapłacił sporą jak na zakres robót kwotę 5 tys. zł. Następnie z tą samą firmą została podpisana umowa na remont schodów terenowych na kolejne 15 tys. zł.
–Z workiem cementu te trzy płytki kosztują razem dwadzieścia złotych – stwierdził Makowiecki.
Wakacyjna fucha za 150 tys. zł
W dalszej części swojej wypowiedzi Makowiecki pytał, czy prawdą jest, że znajoma królika, za realizację wakacyjnego nadzoru inwestorskiego nad pracami remontowymi we włochowskich placówkach oświatowych otrzymała wynagrodzenie przekraczające ponad 150 tys. zł?
W tym miejscu należy podkreślić, że zadanie to miało trwać zaledwie przez kilkadziesiąt dni i polegać dosłownie na doglądaniu postępów w pracach remontowych, takich jak malowanie czy wymiana oświetlenia(!). Widzimy więc, że z ponad 800 tys. zł przeznaczonych na remonty szkół, aż 156 tys. zł urząd wydał na samo doglądanie postępu w pracach.
Co ważne, mieszkaniec zaznaczył, że kwota za to zlecenie stanowiła ok. 20 proc. wartości łącznego kosztu wszystkich prac remontowych. Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż w Polsce przy budowie mostów czy autostrad nadzory inwestorskie to koszt zaledwie kilku procent całych inwestycji. Dlaczego urząd dzielnicy Włochy kilkukrotnie przepłaca za tego typu usługi? Niestety, ale informujący, ani też mieszkańcy nie otrzymali odpowiedzi na to pytanie.
Burmistrz odpiera zarzuty, wiceprzewodniczący wyłącza mikrofon
Wywołany do odpowiedzi burmistrz Jarosław Karcz stwierdził tylko, że nie zgadza się z wymienionymi wcześniej zarzutami. Niestety, ale nie udzielił również odpowiedzi na żadne z zadanych mu pytań. Zamiast tego w szorstki sposób zakomunikował, że jeżeli ktokolwiek posiada dowody związane z nieprawidłowościami przy wydawaniu budżetu, to powinien się udać z nimi do odpowiednich organów.
Dalej nie usłyszeliśmy już głosu od żadnej ze zgromadzonych na sesji osób, ponieważ wiceprzewodniczący uniemożliwił to wyłączając mikrofon i błyskawicznie zamykając obrady – jak tylko burmistrz Karcz zakończył swoją wypowiedź.
W rozmowie z redakcją Makowiecki zwraca uwagę na arogancję, z jaką mieszkańcy muszą mierzyć się za każdym razem, kiedy obrady prowadzi wiceprzewodniczący Mariusz Czapla. Dobrym tego przykładem jest wyłączanie przez niego mikrofonu w momencie, kiedy mieszkańcy krytykowali pracę urzędu.
W opinii naszego rozmówcy w ten sposób wprowadza się cenzurę, a większość osób z rządzącej obecnie koalicji to tzw. beton, od którego można się co najwyżej odbić. Z ubolewaniem stwierdza również, że radnych popierających obecną władzę kompletnie nie interesują argumenty przedstawiane przez mieszkańców, czy też opozycję (w tym przypadku mamy także totalną blokadę, jeżeli chodzi o możliwość prezentacji odrębnego zdania na kluczowe dla dzielnicy tematy).
Mieszkańcy głodni pluralizmu
Zasada pluralizmu politycznego wywodzi się z idei wolności jednostki oraz równości wszystkich obywateli w suwerennym i zróżnicowanym społeczeństwie demokratycznym. Niestety, ale w urzędzie przy al. Krakowskiej 257 coraz częściej spotykamy się nie tylko z brakiem tej zasady, ale i z wprowadzeniem cenzury!
Mieszkańcy informują o powtarzających się sytuacjach, kiedy to urząd usuwa negatywne komentarze zamieszczane przez nich w Internecie. Dochodzi do sytuacji, w których mieszkańcy zostają całkowicie pozbawieni możliwości zabierania głosu także pod treściami prezentowanymi przez urząd.
Na szczęście nie wszyscy radni to autokraci. Kilka dni przed tym, jak radny Czapla wyłączył mieszkańcom mikrofon, odbyło się posiedzenie Komisji Doraźnej. Nasz rozmówca przypomina, że przewodniczący Christian Młynarek dopuścił wtedy do ponad godzinnego wystąpienia swojego oponenta, prawnika urzędu, który według przepisów nie powinien wtedy w ogóle zabierać głosu.
Warto zatem zwrócić uwagę na dysproporcję w przestrzeganiu zasad pluralizmu politycznego przez poszczególnych radnych. Kiedy pierwszy knebluje swoich przeciwników, drugi dopuszcza do głosu każdego kto chce coś powiedzieć. Nie trzeba nikogo przekonywać, że swoboda wypowiedzi jest podstawą dyskusji.
Niestety, ale w związku z zarzutami, jakie padły w czasie sesji w dniu 6 września najprawdopodobniej mieszkańcy znowu zostaną pozbawieni możliwości zabierania głosu w czasie trwania obrad.
Trzymamy kciuki, że jednak tak się nie stanie!
Wojciech Ilczuk


