Nie ustają kontrowersje wokół budżetu dzielnicy Włochy na przyszły rok. Zamiast oczekiwanego przez mieszkańców racjonalnego i oszczędnego wydatkowania środków w dobie kryzysu, mamy niczym nieuzasadnione wydatki.
W chwili obecnej należy przyjąć, że w kontekście rosnącej od dłuższego czasu inflacji i – związanych z tym konsekwencji ekonomicznych wywołanych m.in. wojną na Ukrainie oraz koniecznością zaciskania pasa – urząd dzielnicy Włochy powinien przed wydaniem obejrzeć każdą złotówkę z obu stron.
Jednak rzeczywistość jest daleka od ideałów. W ostatnim czasie boleśnie przekonali się o tym najstarsi mieszkańcy naszej dzielnicy. Po kilku udanych edycjach, zajęcia dla seniorów organizowane przez OSiR Włochy, przyciągające rzeszę osób zostały zawieszone – oczywiście w imię oszczędności.
„To dla nas, osób starszych, duże rozczarowanie. Uczęszczałam na zajęcia fitness i zdrowy kręgosłup. Zainteresowanie było tak duże, że często brakowało wolnych miejsc! Na początku października dzwoniłam do OSiR w celu zapisania się na zajęcia. Niestety, ale pani, która odebrała telefon powiedziała mi, że w dzielnicy brakuje na to pieniędzy. Szkoda” – mówi w rozmowie z redakcją pani Elżbieta.
Kontrowersji sprawie dodaje fakt, że w czasie ostatniej sesji rady dzielnicy Włochy, która odbyła się w dniu 19 października rządzący w dzielnicy radni przegłosowali przyszłoroczny wzrost wynagrodzeń w dzielnicowym ośrodku sportu o prawie pół miliona złotych!
Co smutne, najwięcej z tej puli zyska zarząd dzielnicowego OSiR. Szeregowi pracownicy mogą raczej zapomnieć o podwyżkach! Ponadto kwota ta prawie dziesięciokrotnie przewyższa koszt utrzymania półrocznych zajęć dla seniorów, które według dzielnicowego rejestru umów w pierwszym półroczu bieżącego roku kosztowały jedyne 59 tys. zł.
„Jak widać kilka premii dla pracowników jest ważniejsze niż zdrowie naszych seniorów. To skandal” – dodaje pani Elżbieta po przedstawieniu jej tej informacji.
Urzędnicy nie zapomnieli również o sobie. W przyszłym roku wynagrodzenia w ratuszu przy
al. Krakowskiej wzrosną o ponad 2 mln zł, czyli o około 12 proc. w stosunku do 2022 roku. Co zaskakuje wzrost płac jest równoczesny z likwidacją czterech etatów. Podobna sytuacja ma miejsce w Zakładzie Gospodarowania Nieruchomościami, gdzie liczba dozorców zmniejszy się z 13 do 4, a wynagrodzenia pracowników również wzrosną o ponad 1 mln zł. Jak widać inflacja nie każdemu zagląda do okna.
Kolejnym – chociaż tylko z pozoru – niezrozumiałym wydatkiem jest wzrost kwoty przeznaczonej na reklamę w mediach i promocję urzędu z 80 tys. do prawie 200 tys. zł!
W czasie ostatniej sesji radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy tworzą opozycję w radzie dzielnicy Włochy kilkukrotnie pytali burmistrza Jarosława Karcza czym spowodowany jest ten wzrost? Co urząd zamierza promować? Czy ten wydatek jest niezbędny?
W odpowiedzi burmistrz Karcz stwierdził krótko – „ten wydatek jest związany ze wzrostem cen i inflacją”.Uzasadnienie Burmistrza jednak nie przekonuje. Obecna inflacja za wrzesień br. według szacunku Głównego Urzędu Statystycznego wyniosła 17,2 proc., a mamy do czynienia ze wzrostem wydatków na marketing aż o 143 proc.!
Każdy kto zna kalendarz wyborczy dobrze wie, że te dodatkowe wydatki na marketing urzędu zbiegają się z wyborami do Sejmu i Senatu zaplanowanymi na przyszły rok i najprawdopodobniej środki te zostaną wydatkowane na cele z tym związane. Skąd te przypuszczenia?
To nie będzie pierwszy raz, kiedy warszawskie władze z ramienia Platformy Obywatelskiej robią skrytą kampanie wyborczą z publicznych, stołecznych pieniędzy.
Bardzo dobrym tego przykładem jest kampania – z pozoru – promująca miasto, którą w 2018 roku przeprowadziła ówczesna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz – Waltz na chwilę przed wyborami samorządowymi. Wtedy to wszystkie pojazdy transportu miejskiego, przystanki autobusowe czy urzędy stały się nośnikami autopromocji pani prezydent, która chwaliła się – w swojej ocenie – osiągnięciami z czasów rządów, które sprawowała w stolicy.
Jednocześnie mieliśmy wówczas do czynienia z podprogowym wywieraniem na odbiorcy wrażenia, że tylko kontynuacja osoby z jej środowiska zapewni miastu dalszy rozwój. Osoby, które znają się na psychologii reklamy przekonują, że miasto przeprowadziło wtedy kampanię wyborczą na miejskim majątku.
Dodatkowo po samych wyborach ukazały się badania, które jednoznacznie sugerowały, że to właśnie dzięki temu zabiegowi, ówczesny kandydat na prezydenta Warszawy, Rafał Trzaskowski mógł zyskać między 12 a 15 proc. głosów. To dużo, a biorąc pod uwagę fakt, że to wszystko za publiczne pieniądze – zdecydowanie za dużo.
Również blado w planowanym budżecie wygląda kwestia inwestycji. Po analizie widzimy bardzo mało nowych pozycji. Realizowane głównie będą zadania inwestycyjne, na które pieniądze przenoszone są z jednego budżetu na drugi, z jednego roku na kolejny – czyli żadne nowe.
Jednak nie mamy pewności, czy i te plany znowu nie zostaną przeniesione w czasie. I tak z zaplanowanej kwoty prawie 56 mln zł, aż 19 mln zł to środki przeniesione z bieżącego roku, o czym zadecydowali radni Koalicji Obywatelskiej na sesji w ubiegłym miesiącu.
Jest to bardzo wymowne – niespożytkowane środki i to w aż tak dużej kwocie to wynik braku koncepcji naszych włodarzy na dalszy rozwój dzielnicy. Oczywiście mówimy o rozwoju innym niż wysyp osiedli i prawdziwej hossy dla deweloperów, jaką przy swojej współpracy zapewnia urząd dzielnicy Włochy.
Jak słusznie wskazywali radni opozycji, w projekcie budżetu w wydatkach majątkowych w dziale transport i komunikacja na 14 pozycji planowanych jako budowa dróg, tylko trzy pozycje realnie mają szanse rozpocząć się w 2023 roku! Dotyczy to budowy ulic Szyszkowej, Popularnej i Flisa. Reszta z tych pozycji to wypłaty odszkodowań za przejęte grunty i nabycia nieruchomości – czyli procedury, które będą trwały, co też oznacza, że na te inwestycje będziemy musieli jeszcze długo poczekać.
Wojciech Ilczuk


