Za nami kolejna sesja rady dzielnicy, wszystko na to wskazuje, że ostatnia w tym roku. Po rekordowej kadencji samorządowej, wydłużonej do 5,5 roku, włochowscy radni spotkają się już po przerwie świątecznej, w roku wyborczym.
Z budżetu na budżet
Sesja z 7 grudnia nie została zwołana po to, aby podsumować kończący się rok czy omówić sprawy, które udało się zrealizować, ani po to, żeby tak po prostu, po ludzku, uderzyć się w pierś i powiedzieć, że nie wszystko poszło zgodnie założonym planem. W porządku obrad radni otrzymali w zamian dwa projekty uchwał dotyczące m.in. zmniejszenia środków inwestycyjnych zaplanowanych do wydania w 2023 r. Łącznie to ponad 16 mln zł. Warto zwrócić uwagę, że to już kolejne w tym roku przesunięcia inwestycyjne. Na podpisany przez burmistrza Jarosława Karcza wniosek zarządu dzielnicy w sierpniu przeniesiono 7,5 mln zł. Sumując, kwota robi się niebagatelna, bo mamy do czynienia z prawie 24 mln zł!
Dla porównania warto także odnotować, że w ubiegłym roku przeniesione na kolejne lata pieniądze inwestycyjne były jeszcze większe – mówimy tu o rekordowej kwocie 26 mln zł. Znawcy włochowskiej samorządowej kuchni wiedzą doskonale, że z roku na rok dzielnicowy budżet stale rośnie, co należy uznać oczywiście za pozytywny element! I tak dzielnicowy załącznik budżetowy na bieżący rok podaje kwotę 292 mln zł, a planowany budżet na przyszły rok to środki w wysokości ponad 340 mln zł. Oznacza to nic innego jak zwiększenie na poziomie ok. 50 mln zł z przeznaczeniem również na wydatki związane z lokalnymi inwestycjami. Niestety, widoczny gołym okiem wzrost gotówki w „portfelu dzielnicy” ma się nijak do podejmowanych nieudolnie „ambitnych wyzwań inwestycyjnych”, o których w czasie sesji wspominał burmistrz Karcz.
Inwestycje jak krew z nosa
Nie jest tajemnicą, że obecna ekipa nie ma dobrej ręki do planowania inwestycji, a jeszcze gorzej idzie jej z ich terminową realizacją. O nadzorze urzędników nad inwestycjami chyba nie ma co wspominać – zorientowani mieszkańcy doskonale wiedzą, jak to wygląda! Od 5 lat słyszymy o tych samych, wątpliwych powodach opóźnień. To także pewien sygnał ostrzegawczy dla nas wszystkich, że w tym obszarze bardzo źle się dzieje. Ostra krytyka radnych podczas sesji wymierzona w burmistrza odpowiedzialnego za dzielnicowe inwestycje, zdaje się tylko to potwierdzać. Świadczy o tym również zachowanie radnych koalicji rządzącej, którzy w czasie posiedzenia już tak ochoczo nie bronili burmistrza. Czyżby zaklinanie inwestycyjnej rzeczywistości przestało na nich działać? Miejmy nadzieję, że tak. Zawsze lepiej przejrzeć na oczy późno niż wcale! A przecież miało być tak pięknie, gdy na początku kadencji obiecywano nam krainę mlekiem i miodem płynącą. Nie jest przecież sztuką mieć w budżecie dużo pieniędzy, ale sztuką jest ich inteligentne, gospodarne i przede wszystkim terminowe wydatkowanie. W dzisiejszych czasach sam PR, już nie wystarczy. Na ocenę tych działań na pewno przyjdzie jeszcze odpowiedni moment. Włodarzom musi się po prostu chcieć realizować zobowiązania wobec swoich mieszkańców! Oni wiedzą doskonale, że nieustanne przesunięcia w wydatkach inwestycyjnych na kolejne lata oznaczają opóźnienia związane z oddaniem do użytku nowej drogi czy przedszkola. Jak wszystko na to wskazuje, na przebudowaną ul. Szyszkową, modernizację Szkoły Podstawowej nr 94 przy ul. Cietrzewia, rozbudowę Przedszkola nr 60 przy ul. Rybnickiej czy w końcu na nowy kompleks przy ul. Krakowiaków – będziemy zmuszeni jeszcze jakiś czas poczekać. W tym miejscu celne wydaje się stwierdzenie: „skoro jest tak dobrze, czemu jest tak źle?”
Grzegorz Rejowski

