Na początku lutego, po blisko czterech latach od objęcia urzędu prezydenta Warszawy, Rafał Trzaskowski odwiedził Włochy z pierwszą „gospodarską wizytą”.
Jednym z punktów jego objazdu po dzielnicy było otwarte spotkanie z mieszkańcami w Okęckiej Sali Widowiskowej podczas, którego prezydent mógł zapoznać się ze specyfiką i problemami dzielnicy. Formuła wydarzenia umożliwiła mieszkańcom zabranie głosu i zadawanie pytań włodarzowi stolicy.
Na spotkaniu licznie stawili się przedstawiciele klubu RKS Okęcie wyposażeni w transparenty Korzystając z okazji, opowiedzieli o problemach z jakimi od dłuższego czasu boryka się klub, za sprawą działań ze strony miejskich urzędników (więcej na ten temat pisaliśmy w artykule „Murem za RKS” w wydaniu 1/2023 Głosu Włochowskiego). Po wysłuchaniu prezydent Rafał Trzaskowski zobowiązał się do pomocy i szybkiego załatwienia sprawy. Czy miało to miejsce?
Niestety, ale po upływie ponad dwóch miesięcy należy stwierdzić, że złożona wtedy obietnica okazała się tylko pustym zapewnieniem. Rozczarowało ono nie tylko członków klubu, ale też wszystkich kibiców i sympatyków warszawskich „Lotników”. Warto zauważyć, że prezydent Rafał Trzaskowski na spotkaniu z mieszkańcami dzielnicy Włochy, obiecał takie rozmowy. Jednak na obietnicach się skończyło. Co prawda w końcu odbyło się posiedzenie Komisji Sportu i Rekreacji w naszym urzędzie, lecz to była farsa – stwierdził prezes RKS Okęcie Stanisław Gajlewicz w rozmowie z redakcją.
Posiedzenie dzielnicowej Komisji Kultury i Sportu dotyczące sytuacji klubu RKS Okęcie, o które wnioskowali zarówno radni dzielnicy, jak i zarząd klubu, było przekładane przez przewodniczącego Sławomira Sosnowskiego (POKO) od listopada 2022 r., czyli przez ponad pięć miesięcy! W końcu gdy ogłoszono termin posiedzenia, a na liście zaproszonych gości znalazł się m.in. dyrektor Biura Mienia Miasta i Skarbu Państwa Arkadiusz Kuranowski, którego obecność jako swojego przedstawiciela obiecał prezydent Trzaskowski. Jednak była to obietnica bez pokrycia.
Wyznaczony do rozmów pracownik biura mienia dyr. Arkadiusz Kuranowski, po prostu nie przyszedł na to spotkanie. Pięć miesięcy czekania i nic. To pokazuje jaki stosunek do klubowiczów i mieszkańców dzielnicy Włochy ma władza Warszawy. Zostaliśmy totalnie zlekceważeni. Jest to przykre doświadczenie, kiedy uświadamiasz sobie, że bez względu co zrobisz i jakie propozycje złożysz, to miasto i tak zrobi swoje. Cel jest chyba nader widoczny. Odebranie terenu RKS Okęcie. Nawet sami radni byli zszokowani, że nie ma żadnego przedstawiciela biura mienia, który odpowiedziałby na przygotowane przez nich pytania – dodał prezes RKS Okęcie. W związku z brakiem przedstawiciela miasta, przebieg spotkania bardziej przypominał tragikomedię niż rzeczową rozmowę na argumenty, a zachowanie burmistrza Jarosława Karcza (POKO) i odpowiedzialnego za promocję urzędu Janusza Ćwikły momentami wprawiały w osłupienie wszystkie zebrane osoby. Niesmak tej sytuacji sprawił, że zrezygnowałem z zabierania głosu w sprawie, co prawda odpowiadałem na niektóre pytania, ale była to odtwórcza rozmowa, bo strony tj. klub i dzielnica parokrotnie już przedstawiały swoje stanowiska więc nie było sensu powtarzania w kółko tych samych argumentów. Byłem zaskoczony, że w rozmowach o przyszłości klubu Pan burmistrz Jarosław Karcz cytował memy z internetu, a Pan Janusz Ćwikła zarzucił mi podżeganie do nienawiści. Było to dość dziwne zachowanie i doprawdy nie wiem co miało wnieść do dyskusji – wskazał prezes Gajlewicz.
Co więcej, z udziału w Komisji Kultury i Sportu zrezygnował również wiceburmistrz Sebastian Piliński (Stowarzyszenie Wspólnota Mieszkańców Dzielnicy Włochy), który w urzędzie Dzielnicy Włochy odpowiada za Wydział Funduszy Europejskich, Sportu i Rekreacji. Nieobecność ta była o tyle zaskakująca, że co jakiś czas w mediach społecznościowych możemy zauważyć różnorakie inicjatywy zastępcy burmistrza związane z RKS Okęcie, które w swoim założeniu mają służyć klubowi. Jako ostatnią możemy wymienić publiczną prośbę, by na czas remontu obiektów sportowych w Szkole Podstawowej nr 66 im. ks. Juliana Chrościckiego przy ul. Przepiórki uczniowie mogli realizować zajęcia z wychowania fizycznego właśnie na terenie RKS Okęcie przy ul. Radarowej 1. Oczywiście po otrzymaniu oficjalnego pisma klub od razu bezinteresownie wyraził chęć współpracy.
Z drugiej strony wiele osób zaczęło dopytywać wiceburmistrza Sebastiana Pilińskiego o szczegóły m.in. w jaki sposób miałby zostać zorganizowany transport dzieci i młodzieży na lekcje W-F, na drugi koniec dzielnicy i czy warto tracić trzy godziny lekcyjne na przeprowadzenie jednej? Przecież w bezpośredniej okolicy szkoły jest Klub Sportowy Przyszłość Włochy oraz kilka innych obiektów nadających się do uprawiania sportu m.in. Stawy Koziorożca. Wydaje się jednak, że zwrócenie się z tym problemem do RKS Okęcie było najlepsze pod względem marketingowym i to właśnie przeważyło.
Ostatecznie nie po raz pierwszy widzimy, że angażowanie własnej infrastruktury i środków przez RKS Okęcie na rzecz pomocy dzielnicy nie spotyka się z wzajemnością. Problemy klubu stwarzane przez miasto i włochowskich urzędników wciąż pozostają nierozwiązane, a deklaracje pomocy puste. Do wspólnej fotki każdy jest chętny, ale kiedy trzeba realnie pomóc ludzie znikają. Gdzie jest burmistrz Piliński? Gdzie są ci wszyscy co wiozą się na plecach RKS-u? – skomentował jeden z uczestników wspomnianego posiedzenia Komisji Kultury i Sportu.
Nieobecność na posiedzeniu Komisji Kultury i Sportu wiceburmistrza Sebastiana Pilińskiego jak i dyrektora Arkadiusza Kuranowskiego stała się jeszcze bardziej wymowna, gdy wkrótce na RKS Okęcie spadł kolejny cios. Niespełna dwa tygodnie później, prezes RKS Okęcie otrzymał pismo od prezydenta miasta stołecznego Warszawy, z którego dowiedział się o wygaśnięciu prawa użytkowania do około 1/5 działki położonej przy ul. Radarowej 1.
Panie Prezydencie Rafale Trzaskowski, Pani Renato Kaznowska – wiceprezydent m.st. Warszawy obiecaliście Państwo dialog z klubem, zapewniliście o zaangażowaniu i działaniu dla sportu, a tym czasem, Państwa pracownik nie przychodzi na spotkanie, obiera teren klubowi i wszystko idzie swoją, chyba z góry określoną, drogą. My, klubowicze, mieszkańcy, zawodnicy, miłośnicy sportu, czujemy się przez Państwa zlekceważeni i oszukani – tak na jednym z portali intenetowych sprawę skomentował prezes Stanisław Gajlewicz.
Wojciech Ilczuk

