W połowie lutego stołeczny ratusz poinformował, o wiosennym powrocie miejskiej wypożyczalni rowerów Veturilo. W marcu ma zostać otwartych 300 stacji w każdej z 18 dzielnic stolicy. Do użytku zostanie oddanych 3030 rowerów z czego 300 będzie wspomaganych elektrycznie. Dodatkowo w ofercie znalazło się także 30 tandemów, czyli rowerów dwuosobowych.
Najwięcej ze stacji znajdzie się w śródmieściu, będzie to 60 sztuk. Najmniej we Włochach – zaledwie 3 i jest to dwa razy mniej niż jeszcze jakieś czas temu! Skąd ten zanik? Ratusz przekonuje, że kształt projektu Veturilo to wypadkowa wielu czynników – profesjonalnej koncepcji opracowanej specjalnie dla Warszawy, sytuacji rynkowej, możliwości finansowych miasta oraz konsultacji społecznych. Co do ostatniego mamy poważne wątpliwości. Na terenie dzielnicy Włochy w ostatnim czasie nie były prowadzone żadne konsultacje społeczne dotyczące projektu sieci stacji roweru miejskiego.
W tym miejscu należy zaznaczyć, że zmniejszenie liczby stacji rowerowych na terenie naszej dzielnicy rozpoczęło się razem z nastaniem obecnej kadencji rządów Koalicji Obywatelskiej i Stowarzyszenia Wspólnota Mieszkańców Dzielnicy Włochy. Jeszcze w 2017 roku ówczesny wiceburmistrz Christian Młynarek (PiS) informował o otwarciu stacji rowerowej zlokalizowanej przy Zajezdni Kleszczowa. Wtedy była to już 6 stacja Veturilo na terenie naszej dzielnicy!
Dla wielu osób dalszy rozwój systemu roweru miejskiego wydawał się oczywisty. Co więcej, rozwój ten był zapowiadany na ulotkach wyborczych części radnych. Przykładowo, w 2018 roku obiecywał to obecny radny Nowoczesnej Mateusz Załęski. Niestety sprawy potoczyły się w zupełnie przeciwnym kierunku. Z biegiem kolejnych lat nie mieliśmy do czynienia ze zwiększeniem liczby stacji roweru miejskiego w dzielnicy, a systematycznie następowała likwidacja kolejnych stacji. Dlaczego zatem mieszkańcy dzielnicy Włochy zasłużyli na najmniejszą liczbę stacji roweru miejskiego spośród wszystkich dzielnic Warszawy? Co stoi za taką decyzją? Tego niestety nie wiemy. Smutkiem jedynie napawa fakt, że lokalni przedstawiciele władz znów okazali się nieskuteczni w dbaniu o interes mieszkańców, przy okazji nie dotrzymując własnych obietnic składanych w kampanii wyborczej.
Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości, przy wspólnym zaangażowaniu mieszkańców uda się otworzyć kolejne stacje rowerowe, by przynajmniej przywrócić ich liczbę do tej z 2018 roku, a wyżej wspomniany teren stacji roweru miejskiego przy Zajezdni Kleszczowa, obecnie stanowiący dziki parking, znów zapełni się jednośladami.
Autor – Wojciech Ilczuk

