Tu bije serce warszawskiej komunikacji! Ogromny potencjał zajezdni przy ul. Kleszczowej

Zajezdnia Kleszczowa
Fot. Adam Kulikowski

Włochowska zajezdnia to jeden z bardziej rozpoznawalnych obiektów w przestrzeni publicznej naszej dzielnicy, którego funkcjonowanie ma szczególnie istotne znaczenie dla stołecznej komunikacji miejskiej. Wkrótce będzie też ona obchodziła jubileusz 50-lecia swojej działalności.

Zajezdnia autobusowa „Kleszczowa” znajduje się przy ul. Kleszczowej 28 i nosi oznaczenie R-2 (dawniej R-11) i została uruchomiona 2 stycznia 1973 r. Pierwszymi autobusami były tutaj ściągnięte z innych zajezdni Jelcze MEX 272 i przegubowe Jelcze 021, czyli tzw. „ogórki”.

W 1978 r. Jelcze 021 zostały zastąpione przez Jelcze PR 110U (na licencji Berlieta), a w 1979 r. Ikarusy 280.11 i 280.26 zastąpiły Jelcze MEX 272. Natomiast w 1993 r. w zajezdni pojawiły się cztery używane duńskie autobusy DAB (zakupione wówczas przez Warszawę), a w 1994 zakupiono Ikarusy 260.73.

Z kolei w 1997 pojawiły się Jelcze M121M, a jesienią tego samego roku – 15-metrowe niskopodłogowe Neoplany N4020. Od 2001 roku zajezdnia wzbogaciła się o Solarisy Urbino 15 (spolszczona wersja Neoplana – i tu jako ciekawostkę należy wskazać, że zabudowa wieżowa silnika była wynalazkiem polskich inżynierów z Bolechowa). W 2008 do zajezdni przyjechały Solarisy Urbino 12, a w 2011 – Solarisy Urbino 10 (midibusy).

W 2012 r. przebudowano halę obsługi technicznej, modernizując kanały remontowe, co umożliwiło obsługę autobusów 18-metrowych. Wówczas pojawiły się Mercedesy-Benz Conecto G LF (produkcji tureckiej), zaś Solarisy Urbino 15 przeniesiono do innych zajezdni (skasowane w 2019). W 2014 stan zajezdni uzupełniły przegubowe Solbusy Solcity SM18. W latach 2019-2020 stan zajezdni wzbogaciły jeszcze gazowe MANy Lion’s City NL313 CNG oraz przegubowe gazowe MANy Lion’s City G NG313 CNG.

Warto przy tym wspomnieć, iż w latach 1981-1996 w zajezdni funkcjonowała pętla linii autobusowej nr 130, co jest niezwykle rzadkie, gdyż pętle autobusowe lub tramwajowe na terenie zajezdni uruchamiane są zwykle tylko jako awaryjne (w Warszawie stała pętla w zajezdni to tylko 2 przypadki, obydwa już dziś nieistniejące – przyp. red.).

Adam Kulikowski