W podniszczonym piętrowym budynku przy ul. Mickiewicza 14 (dziś ul. ks. J. Chrościckiego) od grudnia 1928 r. do lutego 1929 r. trwał remont generalny. W tak prowizorycznie przystosowanym dla potrzeb kultury budynku, na początku 1929 r. zaczął działać wówczas Dom Ludowy.
Organizacją i prowadzeniem instytucji zajęło się powstałe na początku 1929 r. Towarzystwo Przyjaciół Domu Ludowego (TPDL) we Włochach. Już w lutym pokazano tu pierwszy film i ruszyło kino. W największej „Nowej Sali” zaczęły się przedstawienia teatralne i recitale muzyczne, głównie miejscowych amatorów. Zorganizowano pierwszy bal karnawałowy.
W maju 1929 r. w Domu Ludowym został założony włochowski klub sportowy „Przyszłość” i otrzymał w nim swój pierwszy lokal. Dzięki aktywności TPDL klub otrzymał wkrótce pełnowymiarowe boisko piłkarskie z bieżnią lekkoatletyczną, kortem tenisowym i przyrządami gimnastycznymi (mieszczące się na terenie obecnego parkingu samochodowego). Otwarcie w sierpniu 1929 r. tego pierwszego włochowskiego stadionu było małym lokalnym świętem.
Teatr Powszechny
W tym samym czasie budynek Domu Ludowego był już po kolejnym remoncie. Okazało się, że prowizorycznie przystosowany gmach utrudnia bowiem trwałą pracę kulturalno-oświatową. Wnętrza więc przebudowano, pomalowano i udrożniono kanalizację. Powstała sala teatralna o wymiarach 10 m x 6 m. Budynek wyposażony został w radio, patefon, kinematograf i telefon. Działał tu teatr, czytelnia, kino, klub sportowy i mała kawiarnia.
Uroczyste oddanie do użytku włochowskiego Domu Ludowego nastąpiło jesienią 1929 r. Obiekt poświęcił ksiądz Czesław Skomorowski. W celu zarządzania funkcjonowaniem sceny włochowskiej TPDL powołało specjalną Radę Artystyczną, która ustalała program artystyczny.
Obiekt zaczął działać z rozmachem, ale szybko pojawiły się problemy finansowania tak ambitnego projektu. Tymczasem nadciągnął do Polski wielki kryzys finansowy. Wówczas TPDL uchwaliło w grudniu 1929 r. jego wydzierżawienie na dwa miesiące reżyserowi teatralnemu Andrzejowi Krzeniawie-Lewickiemu.
Postawiło jednak warunek, by wystawiać nie tylko rewie, ale też ambitny repertuar „o niewątpliwej wartości artystycznej i literackiej”. Włochowski Dom Ludowy przyjął teraz nazwę Teatru Powszechnego. Po Krzeniawie-Lewickim pojawili się inni dzierżawcy, a w repertuarze z wolna zaczęły królować komedie, rewie i wodewile.
Przedstawienia te ściągały jednak mało wymagającą publiczność i pojawiły się pierwsze problemy z niesubordynowanymi widzami. Na sali mieszczącej ok. 120 osób głośno dyskutowano i nawet publicznie podczas przedstawienia rzucano docinki wobec aktorów. W sierpniu 1930 r. obiekt okradziono. Złodzieje wynieśli sprzęt grający i garderobę na łączną kwotę 800 zł.
Nowe otwarcie
Pieniądze na remont wyłożył plenipotent włochowski (a także prezes TPDL) Wacław Dąbrowski, ale w zamian zażądał władzy nad Domem Ludowym. Początkowo wszystko wyglądało znakomicie. Instytucję otwarto z wielką pompą, a nowa sala na piętrze pomieścić teraz mogła nawet 270 osób (miejsc siedzących było 220). Na parterze były toalety, bufet i szatnia. Działało centralne ogrzewanie i wentylacja.
Teraz obiekt posiadał przyjemny mały ogródek, z okazałą furtką i ogrodzeniem. Zalety szybko dostrzeżono, wady tej transakcji natomiast zauważono dopiero później. Dom Ludowy w rzeczywistości sprywatyzowano, a celem działalności „kulturalnej” było zarobienie pieniędzy. Pierwszą ofiarą takiego myślenia była czytelnia, którą wyrzucono z budynku.
Klubowi sportowemu „Przyszłość” przestano udostępniać boisko, które w następnych latach (poza dochodowym kortem tenisowym) zamieniło się w targ. Włochowska kultura, sztuka i sport musiały znaleźć sobie inne miejsce do działalności. W sukurs miejscowym koneserom kulturalnym przyszły nowo wybudowane szkoły, remiza i kościół.
Pomocy udzielał też sam Koelichen, udostępniając część pałacu na potrzeby kultury. Tymczasem d. Dom Ludowy pozyskiwał nowych właścicieli i nowe nazwy. Od września 1931 r. dzierżawiła go spółka specjalizująca się w organizacji rewii „Franz i Fijałkowski”. Działało tu kino o nazwie „Kapitol”. Potem w połowie lat 30. p. Majewscy urządzili tu kino „Cassino”, aż kilka lat przed wybuchem wojny obiekt przemianowano na ADA.
Lokalna legenda głosi, że nazwę nadano na pamiątkę popularnej komedii muzycznej: „Ada, to nie wypada”. Jeśli tak, to nazwa ADA po raz pierwszy została użyta po premierze filmu, czyli nie wcześniej niż w listopadzie 1936 r. Mimo to sala kina ADA zawsze ciszyła się wysoką frekwencją lokalnej elity.
W czasie wojny ADA kontynuowała swoją działalność, wyświetlając głównie filmy niemieckie, poprzedzane propagandową kroniką. Wiosną 1944 r. grupa AK pod dowództwem „Tworzymira” dokonała brawurowego ataku na kino, niszcząc sprzęt projekcyjny. W sierpniu w zniszczonym kinie Niemcy przetrzymywali zakładników po wybuchu Powstania Warszawskiego.
Po wojnie ściągnięto aparaturę projekcyjną z Olsztyna i kino (upaństwowione) znów zaczęło pracę, tym razem pod nazwą „Olsztyn” (upamiętniając miejsce, skąd wyszabrowano sprzęt). Niestety, przez następne pół wieku obiekt niedofinansowany marniał. Kino „Olsztyn” działało aż do końca lat 70. Potem budynek niszczał, stopniowo upodabniając się do rudery.
W 2008 r. rozpoczęto kosztowny (4 mln. zł) remont kapitalny, dzięki któremu przebudowaną i unowocześnioną placówkę uroczyście oddano do użytku w lutym 2010 r. Dziś znajduje się tu filia Domu Kultury, mająca do zagospodarowania 700 m. kw. Mieszcząca się tu sala estradowa, może pomieścić kameralną widownię (64 miejsca siedzące). Dzisiejsza ADA oferuje całą gamę zajęć oświatowo-kulturalno-rozrywkowych.
Adam Kulikowski


