Temat związany z podwyżkami cen za energię w lokalach komunalnych ZGN Włochy, który opisujemy także w najnowszym wydaniu Głosu Włochowskiego, wzbudził wśród mieszkańców naszej dzielnicy wiele kontrowersji. Postanowiliśmy więc bliżej przyjrzeć się całej sprawie i opisać rzeczywiste źródło dzielnicowych problemów.
Przypomnijmy, że w związku z globalnym kryzysem i destabilizacją na rynku energii (wywołanym na początku szokami pandemicznymi COVID-19, a później niedoborem paliwa – już po inwazji Rosji na Ukrainę), szalejące ceny gazu dotarły także i na nasze rodzime podwórko.
Warto więc tutaj zwrócić uwagę i pochylić się jeszcze raz nad tematem, który rozpalał niedawno również emocje we Włochach – szczególnie osób zajmujących lokale komunalne w naszej dzielnicy. Po rewelacjach stołecznego ratusza (z przełomu roku), że ceny paliwa dla użytkowników budynków zarządzanych przez ZGN Włochy wzrosną o 1000 proc., a zamieszkujące tam osoby prywatne będą de facto traktowane jako firmy prowadzące działalność gospodarczą – wyszło na jaw, że prezydent Warszawy nie złożył wówczas odpowiednich wniosków i nie zgłosił mieszkań komunalnych jako gospodarstw domowych.
Sprawa nagłośniona wówczas medialnie przez warszawski ratusz i wykorzystana do celów politycznej walki została błyskawicznie wypunktowana przez posłów obozu rządzącego, ale także resort Klimatu i Środowiska.
Jak napisał na Twitterze Paweł Lisiecki, poseł PiS – prezydent Warszawy podwyżkami obarczył rząd, zamiast skorzystać z tarczy antyinflacyjnej. Wśród internetowych tweetów pojawiła się także wypowiedź Anny Moskwy, minister Klimatu i Środowiska, która jasno wskazała, że brak zgłoszenia przez prezydenta mieszkań komunalnych jako gospodarstw domowych poskutkował wspomnianymi już wcześniej perturbacjami.
–Czy ja dobrze rozumiem, że prezydent nie zgłosił mieszkań komunalnych w Warszawie jako mieszkań i dostawcy nośników energii potraktowali mieszkańców jako odbiorców komercyjnych? Stąd tak wysokie podwyżki w lokalach – alarmował również na Facebooku Paweł Lisiecki, zwracając przy tym uwagę na absurdy w stołecznym ratuszu.
Do sprawy odniósł się także Urząd Regulacji Energetyki – wskazując na sytuację, gdy gaz dostarczany jest do budynków wielolokalowych, w których odbiorcą jest np. właściciel lub zarządca budynku. I tu URE dokładnie wyjaśnił, że we wspólnotach i spółdzielniach mieszkaniowych są również gospodarstwa domowe, które – ze względu na uwarunkowania techniczne – nie kupują same gazu bezpośrednio od dostawcy, a robi to za nich wspólnota lub spółdzielnia (ewentualnie np. wskazany przez dzielnicę zarządca – przyp. red.).
–W ocenie prezesa URE także w takich przypadkach, kiedy faktycznym odbiorcą (beneficjentem) jest gospodarstwo domowe, sprzedawca gazu ma obowiązek stosować w rozliczeniach ceny ustalone w zatwierdzonej taryfie – dodał urząd. (kp)


